Zdradzam go, a on mnie. Zakochuję się w rozmaitych talentach i wyjątkowych osobach, nie zwracając uwagi na płeć utalentowanych. Jego preferencje są nieco bardziej określone – piękne kobiety, syreni śpiew i idę w odstawkę. Wykorzystując chwilę jego nieuwagi, oddaję się w całości kolejnej miłości, a kochanków zmieniam jak rękawiczki, niemalże z prędkością światła.

Amant z odrobiną pikanterii. Mistrz podrywu nie dość, że skradł twoje serce, to zauroczył twojego faceta. Koleś pokazuje ci lalkę, a ty otwierasz portfel i oddajesz mu wszystko, co masz. Zostawiasz swoje serce gdzieś między Pragą a Chile i wracasz do domu spłukana.

Za rękę trzymasz faceta, z którym planujesz spędzić resztę życia, a twoje serce uśmiecha się na myśl o innym i wzrokiem szukasz nowo poznanej miłości.

Oczywiście przyzwyczajona do tego, co masz, nie zaryzykujesz. Stabilizacja przede wszystkim, a romans z podrywaczem tylko w wyobraźni. W myślach pragniesz prywatnego pokazu, tęsknisz do odkrywania nieznanego dotąd talentu.

Rzeczywistość rozczarowuje i grymasi, kiedy po raz setny odtwarzasz film, którego bohaterem jest przystojny obcokrajowiec. Rzeczywistość kręci nosem i stwierdza, że są lepsi. Rzeczywistość nie widzi, że oprócz talentu zafascynowana jesteś urodą lalkarza. Rzeczywistość jest zazdrosna. Jest twoja.

Jako że w sercu miejsca jeszcze sporo, a kochliwa jesteś jak stado królików – podążasz za głosem serca. Za jej głosem. Głosem, który przyozdabia niekończące się ulice czeskiej stolicy. Głosem kobiety, która uśmiecha się do każdego słuchacza dziękując za jego obecność i uwagę. Głosem, który porusza każdego z przechodniów. Głosem tak niespotykanym, jak niespotykane jest tanie piwo na starówce.

Miłość numer trzy. Miłość, która łączy w sobie talent z pomysłem. Człowiek orkiestra. Chodząca impreza i fach w dosłownie każdej części ciała. Wielofunkcyjność, organizacja i precyzja – te słowa przychodzą mi na myśl, kiedy spoglądam na zdjęcie zaledwie o kilka lat starszego od siebie chłopaka.

W momencie, kiedy ja pędziłam na wagary, by zajadać ciastka w ulubionej cukierni, on szlifował swój talent. Kiedy ja zasypiałam na wykładzie, on chwytał za kolejny instrument. Gdy latałam za kolejnym chłopakiem,  ten doprowadzał do szału sąsiadów, bo po raz kolejny do nocy ćwiczył śpiew. Poddaje się i słucham. Słucham i zazdroszczę. Nie pieniędzy, których zapewne dorobi się w niedługim czasie, ale zazdroszczę wytrwałości, sumienności, konsekwencji i każdej maksymalnie wykorzystanej minuty.

Kilka ulubionych miłości. Kilka wspomnień z Pragi, które są niepodważalnym dowodem na to, że na piękno tego miejsca największy wpływ mają ludzie. Ogrom talentów, tona przeróżnych osobowości i odwaga są czeskimi perełkami. Nie niekończące się uliczki, nie niebanalna architektura i nie klimatyczne restauracje, tylko ludzie. Ludzie i serce, które wkładają w to, by chwycić za twoje serce. Nie dla pieniędzy, a pomimo braku pracy dzielą się talentem. Oddają siebie w całości, w zamian za uśmiech i symboliczną złotówkę.