Sielanka ciążowa – to zdecydowanie jedyne trafne określenie drugiego trymestru mojej ciąży. Większość dolegliwości zniknęła, a pozostałe ustąpiły miejsca nowym problemom, z których najbardziej dokuczliwymi są oczywiście zgaga i bóle kręgosłupa, a te nijak się mają do dolegliwości towarzyszących pierwszym tygodniom ciąży. Jest dobrze!

Zdecydowanie najcudowniejszymi wspomnieniami z tego okresu będą dla nas te wszystkie niezdarne przytulasy i delikatne kopniaki przesyłane z drugiej strony brzuszka. I tych kilka dni, które opisuję poniżej, też! – To właśnie one szczególnie pięknie zapisały się w naszej pamięci, to do nich mamy największy sentyment:

#DZIEŃ DZIECKA
Pierwszy pluszowy miś jest od Taty – odhaczone. Od dziś już każdego roku będziemy rozpieszczać Cię całusami i spełniać Twoje zachcianki. P.S. Bardzo Cię kochamy!

#UBRANIE W MAKSYMALNIE NAJMNIEJSZYM ROZMIARZE
Czwarty miesiąc to, zdaniem Matki, idealny czas na pierwsze wdzianko. Tata ma odmienne zdanie na ten temat i pod nosem burczy, że to zdecydowanie za wcześnie, ale nie ma takiej siły, coby Matkę powstrzymała! Od urodzenia będziesz Misiem, Maluszku! Misie tak mi się spodobały, że na kilku pierwszych ubrankach króluje ten sam motyw.

#KOREA, CZYLI OD DZIŚ TĘSKNIMY PODWÓJNIE
Tata wyjechał, a my Jego pierwszą podróżą samolotem przejmujemy się bardziej niż sam zainteresowany. Już na samą myśl o odlocie mamy odruchy wymiotne, bo o złe samopoczucie nie wypada oskarżać kotletów i kalafiora Babci Doroty (no way!), to zdecydowanie wina stresującej sytuacji!
W miarę możliwości Tata chce być na bieżąco ze wszystkim, co się u nas dzieje. Ślemy więc raporty z całego dnia, by chociaż odrobinę rzeczywistości przesłać do wymarzonego Gwangju: U nas właśnie wybiła godzina 23 i układamy się do snu. Po tak ciężkim dniu zdecydowanie nam się należy. Dzidziuś chyba bardzo tęskni, bo ostro daje Matce w kość (oby do jutra Mu przeszło, bo jeśli nie, to te kilka dni będzie dłużyć się bardziej, niż mogłoby się wydawać).
P.S. Wieczorami tęsknimy najbardziej! 

#GDZIE JEST PAN TATA?
Pierwsza wizyta bez Ojca zaniepokoiła samego ginekologa. Ostro musieliśmy tłumaczyć się z nieobecności Taty, który zawsze był, a którego tym razem nie ma. Przebadani z każdej strony, z wiadomością, że wszystko z nami w jak najlepszym porządku, spieszymy zdać relację z badania najpierw Tacie, potem Babci. Tym razem pod sam gabinet lekarski eskortowały nas niezastąpione: Babcia Dorotka i Ciocia Emilka, pod których opieką będziemy aż do powrotu Taty! Pomagają, wyręczają, chuchają i dmuchają – mamy raj na ziemi!

#BRZUCH JAK GALARETKA
Lekkość motyla wymieniłam na efekt falującego brzucha – nie żałuję. Dopiero co, bo w 18 tygodniu ciąży, poczułam Twoje delikatne ruchy, a już w 21 tygodniu mogę je oglądać. Skarbie! Jesteś prawdziwym siłaczem! Z Tatą zakładamy się, czy po drugiej stronie brzuszka mamy boksera, czy piłkarza (być może w wersji z różową kokardą).
Najpiękniej jest móc Ciebie czuć i widzieć, jak z dnia na dzień rośniesz!
P.S. Tacie od czasu do czasu też należy się kopniak. Pokaż mu, co potrafisz, Kruszynko!

#MAMA VS GLUKOZA
Jak podczas wszystkich poprzednich badań laboratoryjnych, tak i tym razem, towarzyszy nam Babcia. Dziś wyjątkowo, oprócz pobierania krwi, które zazwyczaj onieśmiela Matkę na tyle, że jeśli nie mdleje to przynajmniej słabnie i chodzi do tyłu przez minimum trzy dni, w planach była glukoza. Przestrzeżona przed słodyczą owego specyfiku – Matka – w ostatniej chwili zaopatrzyła się w cytrynę, a drzwi gabinetu zamykała z sercem na dłoni. Pierwsze pobranie krwi – na czczo – znosimy bardzo dzielnie, ale arcysłodki drink z cytryną zamiast palemki, wykręca twarz Matki we wszystkie strony świata. Utrzymanie glukozy w żołądku, przez następne dwie godziny, graniczy z cudem, a kolejne pobrania krwi owocują w przymusowy odpoczynek na kozetce, który spowodowany był rzecz jasna uprzednim omdleniem.

#U BABCI NA IMIENINACH
Po wyżerce u Babci serwujesz Mamie podwójną porcję słodkich kopniaków. Mała prośba: Maluszku, przejmij łaskawie zdobyte dziś kalorie, mimo że na te trzy ostatnie babeczki się nie umawialiśmy!

#IT’S A GIRL
Jest 7 września i od dziś (już oficjalnie) możemy mówić do Ciebie po imieniu. Ku ogromnemu zaskoczeniu rodziców, okazało się, że “piątek” z drugiej strony brzuszka wcale nie przybija Antek, a dziewczynka.
Będzie różowo i pięknie, a Tata będzie miał na wyłączność dwie najfajniejsze dziewczyny na świecie, to się nazywa być królem życia. Na poprzednim badaniu USG Pan Doktor zażartował, że gabaryty masz po Ojcu, a charakterek po teściowej. Dziś Jego teoria się potwierdza: rośniesz jak na drożdżach i kopiesz w najmniej odpowiednich momentach.

Bądź z nami bardziej:
FACEBOOK
INSTAGRAM

PSSST! Wspomnienia z pierwszego trymestru znajdziecie tutaj -> KLIK