Po raz kolejny słyszę, jaka to ja nie jestem niziutka. Wcale nie od nieznajomych – mijamy się raczej na co dzień . Patrzę z politowaniem – mam lustro i świadomość swojego wzrostu, jednak u Ciebie znów zauważam luki w pamięci.

Nic na to nie poradzę, przez wzrost za dużo nie uradzę i dobrze mi samej ze sobą, za dużo się też nie nadźwigam. Z kompleksami rozstałam się gdzieś na etapie szkoły podstawowej, na odbudowanie owego związku nie zanosi się!

Teksty o małych/niskich walizkach,o kolejkach zamiast po wzrost – po rozum i kilka innych (mniej lub bardziej dobitnych), chowam głęboko dla tych mniej ogarniętych i atakuję w razie konieczności. Staram się ich nie nadużywać, jednak bardziej błyskotliwe wyjaśnienie nie zawsze dociera.

Małe jest piękne – pięknie uśmiecham się i wyciągam z portfela dowód,  przy każdym wejściu “dla dorosłych”, problem ten będzie mi prawdopodobnie towarzyszył do końca życia, za to młoda będę dwa razy dłużej niż wszyscy zmieszani!

Każde wyszeptane nie do mnie, a gdzieś obok “maleństwo” bardziej mi schlebia niż dokucza, ponieważ wielkości człowieka nie mierzę w centymetrach, metoda przetestowana – sprawdza się, polecam Mał(a)Gosia!