Nigdy przedtem nie włączałam pralki tak często, jak teraz, ale nigdy wcześniej nie byłam aż tak bardzo szczęśliwa. Gdyby miłość dało się zmierzyć w ilości plam po marchewce na ulubionych ubraniach, w ilości oślinionych bodziaków czy wreszcie w ilości wyrwanych włosów, okazałoby się, że nie ma silniejszego uczucia, jak to między matką a dzieckiem (co oczywiste) i, że nie ma człowieka łysiejącego równie szybko, jak matka.

12.06.2018
Wystartowano z przytupem: pobudka o 9:18 i jedynie dwie przerwy na karmienie w ciągu nocy. Matka była w siódmym niebie, dopóki nie przyszło jej się zmierzyć z awanturą zasługującą na miano największej od pół roku.

14.06.2018
Strach na sekundę wzrok odwrócić, bo gąsienica nasza pełza po łóżku z prędkością światła. Raz po raz rzuca w stronę matki szyderczym uśmiechem dosłownie jakby chciała powiedzieć „i co mi zrobisz, jak mnie złapiesz?”. Wyprzytulam! Za wszystkie czasy, a co!

17.06.2018
Brokuł po raz pierwszy, czyli zaczynamy przygodę z rozszerzeniem diety. Przeżuto, wypluto, nie zaakceptowano razy trzy, ale najważniejsze, że przygodzie z jedzeniem towarzyszy uśmiech od ucha do ucha.

18.06.2018
Maria Kolumb właśnie odkryła, że nie ma lepszego gryzaka niż własna stopa. Rozczula mnie widok zwiniętej w kłębuszek dziewczynki, która pęka z dumy, kiedy tylko uda jej się obgryźć te pulchne paluszki.

19.06.2018
Maria wydłużyła sobie przerwy między drzemkami. Tak sobie dziewczynka pofolgowała, że wolny wieczór matka ma dopiero późno w nocy.

20.06.2018
Marchewka podejście numer jeden. Nie kocha, nie lubi i pluje.

22.06.2018
6700 gramów!

23.06.2018
Po buraczku, po czerwonym, dom do remontu i cała trójka do kąpania!

24.06.2018
Jabłko – to jest miłość od pierwszego kęsa. Słodka dziurka – ma to po mamusi.

25.06.2018
Co to była za noc… Mania od dwóch dni zasypia przed godziną dziewiętnastą tylko po to, by tuż po pierwszej w nocy obudzić się na dwugodzinną imprezę. Pada po flaszce wody, wykończona tańcem w parach, na zmianę: raz z ojcem, a raz z matką. Bawimy się przednio, mimo że następnego dnia chodzimy do tyłu. Głupia, łudziłam się, że dzięki wspomnianej przerwie we śnie, poranna pobudka będzie miała miejsce najwcześniej po godzinie dziewiątej. Wielkie było moje zdziwienie, kiedy wyspana i szczęśliwa Mania tuż po szóstej zażądała mleka i uwagi matki…

27.06.2018
Podniebienie poznańskiej pyrki od pierwszego kęsa zaakceptowało smak ziemniaka.

30.06.2018
Gruszka? Gdyby Maria znała jej smak, zanim poznała smak mleka mamy, od urodzenia byłaby frutarianką.

07.07.2018
Absolutorium taty – absolutnie nie trzeba być grzeczną, żeby skupiać na sobie uwagę i rozczulać.

08.07.2018
Czy matka zapeszy, jak publicznie napisze, że dziecko chodzi na drzemki bez osoby towarzyszącej?!

11.07.2018
Kładłam się spać tuż obok sześciomiesięcznej dziewczynki, a budzę się przy siedmiomiesięcznej panience. Od siedmiu miesięcy mam wszystko. Ona jest wszystkim.

Wspólnie spędzony czas to miliony czułych gestów, to tysiące otartych łez, setki wzruszeń i dziesiątki nieprzespanych nocy. To czas, który płynie za szybko. Czas, kiedy tęsknię za każdą sekundą, która już upłynęła. Czas, kiedy kładąc Cię do snu, czekam, aż w końcu się obudzisz. To nasz czas. Niech biegnie wolniej.

Jeśli spodobał Ci się ten wpis będzie nam bardzo miło, jeśli go udostępnisz na swoim Facebooku :)!