Mam wrażenie, że czytałam tę książkę nieco spóźniona, a może to i dobrze? Dobrze, ponieważ miałam okazję przeczytać również recenzje innych. Moim zdaniem…

Milion cudownych listów to nie jest książka na jeden wieczór.

Krąży po Internecie wiele opinii, z których dowiadujesz się, że otworzysz i Cię pochłonie, że jak zaczniesz, to w ten sam dzień musisz skończyć, że wylejesz rzekę łez, kiedy poznasz losy głównej bohaterki, a cały ocean, gdy przeczytasz listy do niej kierowane.
Bezduszna ja nie wylałam nawet stawu łez i śmiało twierdzę, że z obietnicą popłynęliście.

Owszem, można tę książkę przeczytać w jeden dzień, ale ja gbur męczyłam ją przez wiele wieczorów i mimo że otwierałam książkę każdego dnia na innej stronie czytałam jakby to samo: Jesteś piękną i wspaniałą osobą, dobry z Ciebie człowiek, świat potrzebuje takich ludzi jak Ty, jesteś ważny i wyjątkowy. Nie twierdzę, że tak nie jest, przeciwnie jak Jodi uważam, że każdy człowiek jest na swój sposób piękny i warto, by o tym pamiętał. Dla mnie jednak taka ilość podobnych przekazów w jeden wieczór byłaby zbyt męcząca, co nie oznacza, że niepotrzebna (uwaga! jeśli myślisz, że moja opinia o książce będzie negatywna, to spieszę wyprowadzić Cię z błędu). Dawkowałam więc po kilka listów na dzień i wiecie co? Uważam, że tutaj tkwi piękno, że nie wystarczy przewertować tej książki od deski do deski w jeden wieczór, że dobrze jest się nad nią pochylić, do niej wracać i chłonąć dobro, które z niej bije.

Milion cudownych listów to projekt, który ocalił sens życia najpierw jednej dziewczynie, a z biegiem czasu wielu osobom, Milion cudownych listów to parasol w deszczu, ciepły koc na mrozie, to mrożona herbata w skwarze, na pustyni. Wydaje się, że takich ludzi już nie ma, że każda pomoc ma drugie dno, nie ma nic za darmo i bezinteresownie też nie, i pojawia się w tym wszystkim taka Jodi zwykła – niezwykła dziewczyna, która służy i parasolem w deszczu, i kocem podczas mrozu, Jodi z sercem na dłoni i na papierze.

Jodi – inspirujesz.

I chociaż wiesz to już z miliona listów, przypomnę Ci raz jeszcze, jak ważny jest Twój projekt. Zbawiasz świat i zagubionych w nim ludzi dobrym słowem, drobnym gestem, który motywuje, by być bardziej, żyć intensywniej, ponownie uwierzyć w siebie. Nierzadko wystarczy przysłowiowy kopniak w cztery litery w postaci kilku dobrych słów, by na nowo odkryć swoje pozytywne cechy, swoje wartości, by no nowo odkrywać siebie. I Ty, Jodi, kopiesz w tyłek tych ludzi w pozytywnym sensie tego słowa: dajesz im moc, której nie zgubili, a tylko na chwilę o niej zapomnieli i wiarę, która góry by mogła przenosić.  Jodi, świat Cię potrzebuje!

Milion cudownych myśli, czyli cytaty, które mnie urzekły podczas lektury.

Słowem wstępu powiem Wam jeszcze, że już na studiach nauczyłam się, że najlepszą zakładką do książki jest po prostu ołówek, dzięki któremu możemy zaznaczyć interesujące, ważne dla nas fragmenty, ale też wartościowe i inspirując cytaty, w ten sposób czytałam też Milion cudownych listów, koniecznie spróbujcie.

***

Z dzieciństwa wyniosłam silne przekonanie, że słowa mają ogromną moc. Że coś tak prostego, jak tekst popowego hitu, może rozjaśnić ponury dzień i pomóc przetrwać różne trudności. Że niezależnie od tego, jak Ci źle, ktoś kiedyś czuł się tak samo i jeśli dobrze poszukasz, pewnie znajdziesz genialnego muzyka, który idealnie podsumował Twoje emocje.

***

Przekonałam się na własne skórze, że jeśli ktoś naprawdę nie chce się zmienić, nie można nic na to poradzić. Trzeba po prostu zadbać o siebie i starać się być przy drugiej osobie, gdy ona cię potrzebuje.

***

Nasz dom pełnił funkcję ośrodka resocjalizacji dla niedoszłych samobójców i uciekinierów. Kiedy go opuszczali, byli jak nowo narodzeni – patrzyli na świat inaczej. Moje rodzeństwo i ja poznawaliśmy historie nieszczęśliwych miłości i błędów życiowych, podsłuchując rozmowy dorosłych z naszej kryjówki na schodach. Na podcięte żyły wspaniale robiła filiżanka herbaty, a złamane serce goiło się od śmiechu. Moja mama jest fantastyczną krawcową. Cerowała najróżniejsze serca.

***

Nie byłam najmądrzejsza, najładniejsza ani najbogatsza, nie zawsze sprzyjało mi szczęście, ale przekonałam się, że można coś osiągnąć także inną drogą. Życzliwość zawsze była znakiem rozpoznawczym mojej mamy – a teraz stała się moim.

***

Wiedziałam, że niezależnie od tego, kogo wybiorę, będzie cudownie. Zakochałam się w samej idei miłości. Byłam romantyczką, która naoglądała się ckliwych filmów i miała w pamięci długie, szczęśliwe małżeństwo babci i dziadka. Chciałam tego wszystkiego dla siebie.

***

Pamiętam, że pierwszej nocy zapytałam mamę, czy umrę. Nie – stwierdziła, a dziś rozumiem, że chciała przez to powiedzieć: przeżyjesz nawet, jeśli będę musiała Ci oddać wszystkie najważniejsze organy.

***

Nie interesowały mnie okropności, które działy się wtedy na całym świecie, bo w tym momencie mój własny świat, który zbudowałam z takim wysiłkiem po kilku trudnych latach, legł w gruzach. Czułam się bardzo samotna.

***

Pewnie wyglądałam na zrozpaczoną, bo przysunęła krzesło bliżej mojego łóżka i siedziała przy mnie w milczeniu, kiedy płakałam. Nie odzywała się, tylko była świadkiem moich łez, a ja właśnie tego potrzebowałam. Później pocałowała mnie w czoło, tak jak zawsze robiła to moja mama, a ja wreszcie usnęłam.

***

               Powiedziała, że tym właśnie jest miłość – końcem świata, który znasz, i początkiem czegoś cudowniejszego.

***

Widziałam w nich to, o czym marzyłam dla siebie. Zachowywali się jak nastolatkowie, ciągle trzymali się za ręce, a w szpitalnej stołówce siadali naprzeciwko siebie i wpatrywali się w swoje twarze, jakby chcieli zapamiętać każdy szczegół do następnych odwiedzin.

***

Każdy z nas potrzebuje dotyku innych, bo dotyk leczy.

***

Wydaje mi się, że kiedy starsi ludzie mówią nam komplement albo komentują nasz charakter, wierzymy im trochę bardziej niż komuś w naszym wieku. Może dlatego, że mądrość przychodzi z wiekiem.

***

Dziękuję, że tańczyłeś ze mną, kiedy chodziłam jak pijak, który usiłuje nauczyć się cza-czy. Kiedy przewracałam się w salonie mamy i mówiłam sobie, że dalsze próby chodzenia są bez sensu, byłeś moimi nogami i rękami, moim optymizmem i energią. Wierzyłeś we mnie całym sobą, a ja czułam, że nie mam nic do zaoferowania w zamian. Stałam się bladym wspomnieniem osoby, którą kiedyś byłam.

***

Próbujcie, dopóki Wam się nie uda! Czasem można się nawet cofnąć – grunt, żeby nie stać w miejscu. Kiedy stoisz w miejscu, zaczynasz myśleć, że nic się nie zmieni.

***

Wyślij mi SMS-a. Jeśli nie odpiszę, zadzwoń. Jeśli nie odbiorę, wróć do domu i napisz do mnie przez internet. Jeśli i tak nie dostaniesz odpowiedzi, wróć następnego dnia i zacznij wszystko od nowa. Bo nigdy, przenigdy nie można skreślić przyjaciela, który prawie skreślił sam siebie.

***

 Nie musisz codziennie przenosić gór – zacznij od małego kamyczka.

***

Jeśli nie przerażają Cię Twoje marzenia to znaczy, że są zbyt skromne.

***

Dziś nie obchodzi mnie co dalej. Weź mnie za rękę jeszcze ten jeden raz i udawajmy, że miłość wystarczy. Tylko miłość, nic więcej. Że nie potrzebujemy siły, bo nasza miłość jest beztroska.  […] Tylko my. Dziś pozwoliłabym Ci mieć rację, ustępowałabym Ci bez końca. Bo dziś tęsknię za Tobą bez końca.

***

 Więc happy endy się zdarzają! Nie zawsze, ale wystarczająco często, żeby pozostać optymistą.

***

Zawsze lubiłam się cieszyć drobnymi przyjemnościami, ale teraz radość przynosi mi nawet dotyk zimnej wody na twarz przy porannym myciu i moment, kiedy słońce i księżyc konkurują o uwagę na niebie.

***

 Moja propozycja jest taka: kochaj innych ludzi z całej siły i nie bój się tej miłości. Czasem będzie bolało, ale możesz też przeżyć coś magicznego i naprawdę warto podjąć to ryzyko.

***

Bądź z nami bardziej:
FACEBOOK
INSTAGRAM