Listopad. Siedemnasta z minutami. Zdecydowanie zbyt późno na poranną kąpiel i jeszcze za wcześnie na wieczorny prysznic. Zostaję w łóżku – to postanowione – i pierwsze spojrzenia tuż po przebudzeniu (tak, pofolgowałam sobie z tym spaniem) kieruję w stronę okna. Jesienna szaruga, a wraz z nią deszcz prawdopodobnie rozgościły się już na dobre i ani myślą ustąpić miejsca choćby kilku promieniom słońca. Zdaje się, że złota, polska jesień nie wróci. Ba, ona w zawrotnym tempie ustępuje miejsca aurze iście zimowej.

Prawdopodobnie jedyne, co nam zostało to koc, podwójna dawka łakoci i zapach waniliowych świec.

Opatulona więc kocem po sam czubek nosa łapię ostatnie chwile samotności. Jednocześnie lubię tę ciszę i jej nienawidzę.
Tęsknię do czyjegoś głosu, który uciszam, jak tylko usłyszę.
Lubię i nienawidzę być sama.
Nie dzielić się herbatą, ale mieć gorącą pod nos podstawioną.
Nie wypowiadać na głos myśli, które przerażają, a z drugiej strony nie móc doczekać się momentu, w którym staną się rzeczywistością.

W tej swojej samotności marzę i myślę na różowo. Ten kolor chyba już na dobre rozgościł się w moim sercu i w naszym domu. Dopingowana więc niezliczoną ilością kopniaków prasuję i układam ostatnie ubranka w najmniejszym rozmiarze, i w oczywistym kolorze. Rozczula mnie nie tylko ich widok, ale i zapach, który mam wrażenie, wypełnia całą naszą przestrzeń. Powietrze pachnie już Małą Miłością, z którą od spotkania już nie miesiące, a dni nas dzielą.

Niezbyt delikatne ruchy przesyłane z drugiej strony brzuszka już mi nie wystarczają. Ja, zachłanna Matka, chcę już tulić i całować swoje Dziecko. Mieć na wyłączność osobiste szczęście, mój prywatny cały świat. Ostatnie dni w dwupaku spędzam na głaskaniu i zaczepianiu naszej Dziewczynki na zapas, gdyż ostrzeżeń, że będę tęsknić za ciążowym brzuszkiem i za tym, że stóp własnych nie widzę, jest aż nadto.
Oficjalnie: zostało nam 12 dni do wyznaczonej daty porodu, natomiast nieoficjalnie: błagam Pannę, by czym prędzej zwijała manatki.

Jeśli spodobał Ci się ten wpis będzie nam bardzo miło, jeśli go udostępnisz na swoim Facebooku :)!