To jeden z tych filmów, którego, jako szanująca się wielbicielka wszystkiego co wyciska łzy, nie powinnaś opuścić.

pp6

Każda pozornie szczęśliwa sytuacja kończy się…SZCZĘŚLIWIE?

Czy jest na sali osoba, którą zasmuciłaby wiadomość o wygraniu pokaźnej sumki? A czy jest może ktoś, kto będąc w dołku finansowym albo przynajmniej zawsze delikatnie “pod kreską” pogardziłby nagrodą pieniężną? Pewnie nie. Ja też nie!
Para przyjaciół. Jej kupon, jego liczby. On: nieco pod wspomnianą kreską, polonista. Ona: dotychczas specjalizowała się w wypełnianiu kuponów, rozmowy z nią rozpoczynają się od “nie mam, nie pożyczę”. Wygrana: góra pieniędzy. Pewnie, że mogła wykasować jego numer i wysłać kartkę z pozdrowieniami z Dubaju, wszystko mogła, jednak…

Przyjaciele jeszcze z czasów ogólniaka. Wspólnicy w biznesie. Przystojni, jak jasna cholera. No i ona: była żona zakochana ze wzajemnością w najlepszym przyjacielu swojego x-męża. Zakazana i ukrywana miłość, która zniszczyć może przyjaźń lub szansę na udany związek, ale…

Paczka przyjaciół z ogólnika, a w niej: przystojni wspólnicy, była żona, polonistka (miłość do języka zaszczepiona przez polonistę, już milionera), zafascynowana zbieraniem guzików blondynka i profesor – polonista, milioner. Wspólny wyjazd w góry to ich tradycja. I w tym miejscu już tradycyjnie coś musi się schrzanić. Była i przyszła żona zostaje w domu, a profesor udaje chorobę, aby odwrócić uwagę przyjaciół od osoby, dla której ten wyjazd może okazać się ostatnim, ale…

Bezdzietna bizneswoman. Marzenie o posiadaniu dziecka i przyjaciel zza ściany (potencjalnie idealny materiał na ojca) i…

Przyjaciele ze szkolnej ławki. Wypadek samochodowy, w którym jeden z nich potrąca dziecko (syna prokuratora!!!) i wizja więzienia. Odmowa składania fałszywych zeznań zmusza do poznania  dziecka, które pozostawione było samo sobie, które mimo że pochodziło z bogatej rodziny było ubogie, pozbawione uwagi i miłości. Które przyjaciela odnalazło w zupełnie obcej osobie i…

…jedno kłamstwo goni kolejne, co nieuchronnie prowadzi do zakończenia przyjaźni, ale przecież przyjaźń prawie jak miłość – wszystko wybaczy.

pp4

pp8

CZYM RÓŻNI SIĘ OD KOMEDII ROMANTYCZNEJ?

Motywem przewodnim jest, jak w tytule, po prostu – przyjaźń i wokół niej wszystko się kręci. Nie ma więc banalnego love story, które kończy się happy endem. Jest za to przyjaźń, która wielokrotnie zostaje wystawiona na próbę. Wszystko jest niby w porządku, niby rzeczywistość ani nie przytłacza bohaterów, ani nie jest też dla nich szczególnie łaskawa i wszystko jest niby-pięknie, do momentu, kiedy życie zaczynają komplikować: choroba, pieniądze i kobieta. Np. w zgranej do tej pory paczce przyjaciół, w której już od liceum wszystko gra i buczy, pojawiają się pierwsze spory i tajemnice. Czy da się być ponad to wszystko? Nie tolerować kłamstwa i zarazem kłamstwo wybaczać? Mieć sztywne zasady i naginać je do granic wytrzymałości w imię przyjaźni? Narazić własne zdrowie, by być może po raz ostatni znaleźć się w tym samym miejscu, z tymi samymi ludźmi i czuć się tak samo jak przedtem.

pp7

Uczucia, które wywołuje film to…

Już w czasie seansu zastanawiałam się co bym odpowiedziała, gdybym została poproszona o dokończenie powyższego zdania i wiecie co? Nie wiem. Uczucia te były tak skrajne, że podczas projekcji czułam się jak stały obywatel zakładu psychiatrycznego. Się śmiałam i płakałam na zmianę. Wszystko jasne, ponieważ była to zarówno wzruszająca, jak i zabawna komedia. Ale były też momenty, gdzie śmiałam się do łez jednym okiem, a drugim płakałam już na zapas, bo szykowała się maksymalnie rozczulająca scena.

CZY WARTO WYBRAĆ SIĘ NA TEN FILM Z UKOCHANYM?

To zależy od ukochanego. Jeżeli, tak jak mój stroni, od romantycznego srutututu, to polecam zabrać przyjaciółkę. Szczerze mówiąc szczęście, które zobaczyłam w jego oczach w momencie, kiedy na ekranie pojawiły się napisy końcowe i westchnięcie, które brzmiało, jakby właśnie skończyły się tortury, którym był poddawany przez nieco ponad dwie godziny były dla mnie na tyle niezrozumiałe, że zaczęłam zastanawiać się (a nawet upewniać wypytując o poszczególne sceny!!!), czy my na pewno byliśmy na tym samym filmie. Byliśmy. I wiecie co mnie martwi? Że ja od ponad czterech lat, na każde hasło “film” odpowiadałam: komedia romantyczna, a ten biedny od tych samych czterech lat poświęca się, podaje chusteczki i wzdycha i wierzcie mi lub nie, ale nie jest to westchnięcie ze wzruszenia.

pp1

DLACZEGO MOJE ODCZUCIA PO OBEJRZENIU FILMU, W ODRÓŻNIENIU OD INTERNETOWYCH OPINII, SĄ POZYTYWNE?

Bo są moje. I myślę, że nie ma co skreślać filmu przed jego obejrzeniem, czy oceniać książek po okładkach. Sami sprawdźcie!

Bądź z nami bardziej:
FACEBOOK
INSTAGRAM