Przy okazji remontu i całej otoczki wokół niego powstającej (w postaci bałaganu rzecz jasna) stwierdziłam, że żaden kolejny (drobniejszy tym razem) nieporządek nam niestraszny. Tak więc: zamiast kupować, część dekoracji, postanowiłam zrobić samodzielnie. Dzięki czemu znalazłam usprawiedliwienie dla godzin, które rzekomo marnotrawię wpatrując się w telewizyjne programy. Z telewizją w tle zabrałam się za robienie sznura cotton balls.

Jasne, że łatwiej jest pójść do sklepu położyć nieco więcej niż sto złotych i poprosić o te w kolorze najbardziej nam odpowiadającym. Dla mnie jednak formą relaksu było nawijanie kolorowych nitek na balony, a i satysfakcję mam ogromną, że są takie moje, naprawdę moje.

8

Miały służyć jako zamiennik za lamkę nocną, ale ostatecznie przekładane są z jednego miejsca w drugie. W każdym wnętrzu, niezależnie od tego czy leżą, czy też wiszą, wyglądają taaaak… klimatycznie. Pokusiłabym się nawet o stwierdzenie, że nadają wnętrzu romantycznego klimatu (o taaak!), dlatego nasze na dłużej lądują nad lustrem, w sypialni.

Na pewno jesteście zainteresowani jakich materiałów potrzebujecie do wykonania podobnego sznura cotton balls? Spieszę więc z odpowiedzią:

1) kordonki (aby wykonać trzydzieści kul o średnicy około 7 cm zużyłam trzy duże szpule – 540m)

2) lampki led na choinkę (polecam w odcieniu ciepłej bieli)

3) klej “Magic” (jedna tubka wystarcza na zrobienie od trzech do czterech kul, wszystko zależy od tego z jaką ilością wody go rozrobimy).

4) balony ( polecam te na wodę, wychodzą z nich naprawdę zgrabne kuleczki)

5) pompka ( koniecznie potrzebna do dmuchania balonów, nie wnikam w to, w jakiej kondycji są Wasze płuca, ale nadmuchanie trzydziestu balonów “na wodę” byłoby nie lada wyzwaniem).

6

5

I co dalej?

Dmuchamy (pompujemy?) balony do uzyskania kul pożądanej wielkości, po czym owijamy je nitką w taki sposób, aby szpary między nitkami były jak najmniejsze. Tak przygotowane kule smarujemy klejem za pomocą pędzla (UWAGA! Od tego jakiej grubości pędzla użyjecie  zależy długość Waszej pracy! Nie popełniajcie mojego błędu i od razu zdecydujcie się na mały pędzel malarski. Pędzel, który został Wam z zajęć plastycznych, ze szkoły podstawowej, się nie nadaje, doświadczyłam, nie polecam). Kule odwieszamy do wyschnięcia (w tym momencie przekonujemy się, że suszarka na pranie również może być urządzeniem wielofunkcyjnym, przyda nam się w procesie suszenia przyszłej lampy, oj przyda).

j

f

Jak już tak sobie wszystko powisi (przynajmniej dobę), jak już sobie wszystko dokładnie wyschnie, i jak przebijemy już te nasze balony, to bierzemy do ręki pistolet (tylko ten na klej!!!) i po włożeniu lampki w miejsce, gdzie wcześniej znajdował się balonowy supełek, sklejamy, mocujemy i upewniamy się, że nic nam nie odleci. Po czym okazuje się, że niesforne i tak zrobią swoje, więc te jeszcze raz przyklejamy i upewniamy się, że teraz to już na pewno wszystko gra i buczy. I już, możecie odłożyć pistolet, i cieszyć się romantycznym, a nawet nieco świątecznym nastrojem.

7

Bądź z nami bardziej:
FACEBOOK
INSTAGRAM