Będziemy rodzicami!!!

Przyszliśmy podzielić się z Wami naszym największym (najmniejszym?) szczęściem. Szczęściem, które przyzwyczaiło, że droga z sypialni do łazienki jest jedyną właściwą trasą w ciągu dnia. Szczęściem, które udowadnia, że oprócz powideł śliwkowych toleruję wyłącznie herbatę. Później nie toleruję już nawet wody. Szczęściem, które wbrew wszystkim matematycznym zasadom udowadnia, że (szczęśliwa) para to nie dwa, a dwa plus jeden. Oficjalnie informujemy: BĘDZIEMY RODZICAMI.

Czytaj dalej

Love Story na co dzień

Byłoby łatwiej, gdyby nie istniały wszystkie znajomości, które tylko wydawały się być tymi na zawsze. Byłoby łatwiej, gdyby raz ucięte historie nie wracały. Byłoby łatwiej wspólnego życia nie zaczynać od długów wdzięczności. Byłoby piękniej, gdyby tak, jak w piosence (mojej ulubionej zresztą) w podwójnych porcjach nas pakowano od początku do końca. 

Czytaj dalej

#DIY cotton balls

4

Przy okazji remontu i całej otoczki wokół niego powstającej (w postaci bałaganu rzecz jasna) stwierdziłam, że żaden kolejny (drobniejszy tym razem) nieporządek nam niestraszny. Tak więc: zamiast kupować, część dekoracji, postanowiłam zrobić samodzielnie. Dzięki czemu znalazłam usprawiedliwienie dla godzin, które rzekomo marnotrawię wpatrując się w telewizyjne programy. Z telewizją w tle zabrałam się za robienie sznura cotton balls.

Czytaj dalej

#DIY kalendarz adwentowy z pierników

1

Do świąt bliżej niż blisko, a my (jak zwykle na ostatnią chwilę) pędzimy, żeby podzielić się super pomysłem na kalendarz adwentowy.
W tym roku będziemy odliczać postanowiłam i z zapałem co najmniej słomianym wzięłam się za pieczenie pierników. Kalendarz adwentowy z pierników to idealny pomysł na prezent dla łasucha. Mam nadzieję, że nasz doczeka przynajmniej jutra.

Czytaj dalej

Się pakuję i się wyprowadzam – remontu ciemne strony, Odcinek 2

wpis-o-remoncie-4

Przychodzę do Was z dwutygodniowym doświadczeniem, czyli sporo jeszcze przede mną, a ja już mam ochotę nacisnąć przycisk STOP i uciec najdalej jak tylko można. Zapowiadało się sielsko-anielsko: szczegóły ustalać mieliśmy na bieżąco, natomiast wielkie rzeczy miały być poprzedzone dyskusją, nie burzliwą i nie kłótnią, w którą zazwyczaj się jednak przeradzały. Od kłótni do wojny domowej i cichych nocy, i tak wkoło Macieju. Nocy, bo dzień był przecież od ustaleń, czyli był po prostu polem bitwy. Zapewnienia, że ostatnie zdanie należeć będzie do mnie zginęły śmiercią naturalną wraz z wyborem pierwszej farby i (UWAGA!!!) zdjęcia, które ma wisieć w ramce.

Czytaj dalej

To ja sobie Ciebie wybrałam – cztery lata razem

sarbinowo-25

W planach go nie było. Właściwie to jedną nogą siedziałam już w innej bajce. Byłam już czyjąś księżniczką i każdego dnia odbierałam kilka, przesłodzonych miłością, wiadomości. Wtedy pojawił się on (nie, nie cały na biało!), a za cel obrał sobie uchronienie mnie przed cukrzycą, którą miały powodować litry lukru, które łykałam w opisywanych we wiadomościach, bajkach.

Czytaj dalej

malowanie, szlifowanie i inne remontu ciemne strony

l

Haruję jak dziki osioł. Praca, pranie, zmywanie gotowanie i najlepiej wszystko to w jednej chwili, podane na tacy z towarzyszącym owym zajęciom uśmiechem – przecież każdy uwielbia jak spadną na niego niemalże wszystkie obowiązki domowe, co nie? Ja też.

Czytaj dalej

A Ciebie bolało jak spadałaś z nieba?

sarbinowo 7

Może nie jesteś życiowym fajtłapą, być może Twoja samotność to stan przejściowy, a dziewczyny nie masz aktualnie wyłącznie z własnego wyboru. Być może Twoje złamane serce przebywa aktualnie na rehabilitacji, a z kontaktami damsko – męskimi pożegnałeś się na czas nieokreślony.

Czytaj dalej